Pierwsze zdjęcie. Kobieta lat 65, przed położeniem się na materacu Innowator.

Po karmieniu piersią dzieci, obie brodawki były zapadnięte do wewnątrz.
Drugie zdjęcie. Ta sama kobieta po przespaniu 1 nocy na materacu Innowator oraz dwugodzinnej terapii oddziaływania nim na piersi. Biust podniósł się, jest jędrniejszy. Brodawki ponownie wróciły na swoje miejsce, pomimo, że brodawki te zapadły się 60 lat temu.

Kobieta ta była leczona na nowotwór piersi, w końcu guz ten usunięto chirurgicznie. Pomimo to obrzęki i zmiany tworzyły się również na drugiej piersi, zatem kierowano ją na amputację obu piersi. Drugie zdjęcie pokazuje efekty po 10-ciu dniach terapii opracowaną przeze mnie metodą samoleczenia się organizmu. Toksyny z obu piersi samoczynnie się wydaliły jak również znikły guzy. Więcej w rozdziale „Panika nowotworowa – biznes jest biznes„. Zapamiętajcie, że duże piersi to zazwyczaj nadmierny rozrost tkanki tłuszczowej spowodowany nagromadzeniem się w piersiach toksyn i jest to tylko kwestia czasu gdy toksyny te zakłócą odżywianie grupy komórek co powoduje że kształtuje się z nich guz. Lekarze obserwują narastanie guza gdyż poza chemio i radioterapią nie są nic w stanie zrobić. Systematycznie niedożywiane komórki guza ulegają rozkładom gnilnym. Lekarze twierdzą, że w takim stanie należy pierś jak najszybciej usunąć. Jednak nie każdy nawet taki stan musi skutkować usunięciem piersi. W wielu przypadkach guzy jak i tkanki gnilne samoistnie bez żadnej ingerencji znikają po zastosowania materaca Innowator, co widać na zdjęciach. Bywa, że niezbyt zaawansowane początkowo tworzące się guzy piersi zanikają już po kilku godzinach, ale niemal we wszystkich przypadkach zauważalne efekty widać już w tym czasie. W tych i wszystkich innych przypadkach zanikania guzów należy systematycznie adaptacyjnie utrwalać ten pomimo, że właściwy to jednak nowy dla organizmu stan piersi. Jeśli się tego nie zrobi to kwestią czasu jest kiedy guz ponownie się pojawi.

Moim zdaniem najłatwiejszymi nowotworami w samoistnym ich zanikaniu są nowotwory piersi – zwłaszcza w fazie początkowej. Ponadto to kobiety po przeszkoleniu przeze mnie same są je w stanie usunąć.

Czy można zrozumieć kobiety które mając problemy z piersiami, niczego nie ryzykując i nic nie tracąc (za nic nie płacą z góry), mogą niemal natychmiast potwierdzić poprawę krążenia w piersiach i już w kilka godzin od momentu położenia się na materacu Innowator, to pomimo tych możliwości straszone przez lekarzy oddają się w ich ręce i poddają długotrwałemu leczeniu, wiedząc, że najczęściej finałem tej decyzji jest amputacja piersi? O uzyskiwanych przeze mnie i lekarzy których zatrudniałem w mojej klinice holistycznej w Gliwicach pod nazwą Międzynarodowy Instytut Zdrowia wiedzą lekarze Kliniki Onkologicznej w Gliwicach jak i Kliniki Onkologicznej w Krakowie. Obserwacje zanikania guzów piersi kobiet w 1994 roku obserwował m.inn. dr farmacji Henryk Sobański z Krakowa (syn hrabiego Sobańskiego i księżny Lubomirskiej) i gdy wyniki te przekazał lekarzom Kliniki Onkologicznej w Krakowie, to natychmiast w tym towarzystwie, w którym chętnie go goszczono, stał się persona non grata.

Przyczynami powstawania guzów są:

Skrzywienie kręgosłupa i/lub przesunięcie dysku. Złe zapięcie biustonosza, który noszony przez wiele dni uciska mięśnie kręgosłupa. W wyniku ucisków przemasowane stwardniałe mięśnie uciskają na nerwy biegnące z piersi do mózgu. Mózg osłabia kontrolę nad piersiami co zazwyczaj skutkuje niedokrwieniem, miejscowym nieswoistym nagromadzeniem się toksyn, zwapnień i tkanek, a w dalszym czasie ropiejących ran. Organizm szukając ratunku dla życia modyfikuje geny i utrwala je. Aby rak nie rozprzestrzeniał się, onkolodzy amputują piersi. W przypadku kobiet których matki miały raka piersi, a u tych kobiet pojawią się objawy nowotworowe, to natychmiast są namawiane do amputacji obu piersi. Lekarze nie mają świadomości, że zazwyczaj to nie geny są powodem dziedziczności raka lecz przyczyna która do tego doprowadziła. Dlatego córki kobiet które miały lub zmarły na raka powinny natychmiast znaleźć i usunąć przyczynę. Zrozumiałym jest przecież, że jeśli zostanie usunięta przyczyna to nie wystąpi skutek, a mogą to zrobić kobiety samodzielnie. Niestety, diabli wówczas biorą „boskość” tej grupy nieuczciwych lekarzy, którzy z nieświadomymi pacjentami robią co im się żywnie podoba. Dlaczego? Ponieważ w świecie lekarskim obowiązuje niepisana solidarność zawodowa, zatem żaden lekarz nie nada na swego kolegę. Tych niewielu lekarzy którzy na przestrzeni lat to zrobili, zostali „wyklęci” przez to „towarzystwo”. Powstaje zatem pytanie; to dlatego na około trzy tysiące skarg pokrzywdzonych pacjentów, Izba Lekarska karze zaledwie kilu lekarzy? Dopóki zawód lekarza nie zostanie wyjęty z pod ochrony prawnej i autentycznie nie stanie się wolnym zawodem, dopóty ludzie będą medycznymi niewolnikami!

Gdy w 1995 roku kandydowałem na Urząd Prezydenta Polski, podczas kampanii wielokrotnie wskazywałem, że aby dokonały się sprawiedliwe oczekiwane przez ludzkość zmiany, to w szkołach na każdym szczeblu nauczania należy wprowadzić lekcje „WIEDZA O ZDROWIU”. Pacjent idąc do lekarza nie powinien być przysłowiowym ludzkim potulnym zwierzątkiem lecz równoprawnym partnerem do rozmowy. Do tej pory jednak tego nie zrobiono. To właśnie dlatego gdy w 2006 roku lekarze słusznie żądając podwyżek pensji strajkowali i nie leczyli chorych, to ówczesny Minister Zdrowia śp. prof. Zbigniew Religa poinformował społeczeństwo, że w tym czasie śmiertelność w Polsce zmniejszyła się o 30% – co w liczbach wynosiło ponad 140 tysięcy zgonów. Taka sytuacja trwa niezmiennie, a żaden rząd, pomimo, że pisałem o tym do dziś nie wykazał tym żadnego zainteresowania.

Czytaj rozdział „Panika nowotworowa – biznes jest biznes”.